czwartek, 7 lutego 2019

Dusze zwierząt


Jest około roku 1957. Mała dziewczynka w wieku około trzech lat słyszy rozmowę matki, która  oznajmia komuś, że idzie zabić prosiaka.  Matka wychodzi z mieszkania, pozostawiając dwie małe córki same w mieszkaniu. Starsza córka ma około pięciu lat. Mieszkają w Cechówce na poddaszu, na ulicy 3 Maja. Ich okno z izby wychodzi na podwórze.
W pewnej chwili ciszę przedziera wrzask i krzyki zwierzęcia,  uderzenie i potem tylko lekki pomruk. W świadomości najmłodszej dziewczynki zapisała się ta chwila na zawsze.
Ta i następna, która okazała się traumą na całe życie i przykrym doświadczeniem. Otóż, w pewnym momencie do mieszkania wbiegła jakaś kobieta z miską, którą pozostawiła na podłodze wraz z jej zawartością, a która to zawartość  przyciągnęła wzrok dziewczynki. Bez wątpienia doszło do niezwykłego, ale i przerażającego spotkania trzeciego stopnia, bo wbity wzrok  dziecka w tę ciemną mazię sam za siebie mówił. Dziewczynka  patrząc na bardzo nieprzyjemną, ciemną  zawartość miski doznała nieprawdopodobnego szoku i lęku, gdyż z nad miski powoli unosiła się ciemna, ociekająca bólem i rozpaczą postać łba,głowy, jakby wołająca o pomoc, jakby chciała wykrzyczeć ból, jaki jej sprawiono. Z pewnością ten krzyk był słyszany tylko  przez  to małe dziecko i był do takiego stopnia przeraźliwy, że dziewczynka w jednej chwili wybiegła zmieszkania i pokonując strome, drewniane  schody zeszła  w strachu na czworaka, gdyż to przeżycie obezwładniło jej zachowanie równowagi. Kiedy wypadła na podwórko wpadła na drugi, nie mniej miły widok, widok rozciętego, wypatroszonego prosiaka, zawieszonego za nogi na jakieś belce szopy.
Jakby tego było mało, mężczyzna dzierżący duży nóż w ręku straszył dziewczynkę, że jak nie odejdzie, to ją zaszyje w środku prosiaka. Po tym co już zobaczyła, nie trudno było sobie wyobrazić i taką sytuację.  Dokąd w takim razie uciec, skoro na górze i na dole tak straszno??
Kiedy po latach opowiadała matce to wspomnienie, zapytała  ją, co to było wówczas w tej misce, że tak dobrze pamięta to wydarzenie, jakby to wczoraj było.
Matka nie mogąc uwierzyć, że jej córka pamięta tę historię wyjaśniła, że po zabiciu zwierzaka kobieta pomagająca przy świniobiciu  wniosła do mieszkania miskę z krwią. 
Dopiero jako osoba dorosła, interesująca się duszami ludzkimi miała dowód na to, że po zabiciu zwierzęcia... jego dusza pod postacią niskiego szczebla rozwoju  unosiła się wówczas, jak opar znad miski. To był przejmujący krzyk duszy, który skarżył się na to co ją spotkało.
 Jeśli się temu faktowi przyjrzymy bliżej, to  należy zrozumieć, że ta cierpiąca dusza trafiła pod właściwy adres, wybierając  to dziecko, gdyż w późniejszych latach sytuacja powtarzała się, ale z duszami ludzi zmarłych lub  odchodzących za moment. Dusze wiedzą kto jest dobrym medium i do niego przybywają, ich wybierają.
Po latach, ilekroć kobieta wchodziła do sklepu i widziała poćwiartowane mięso, rezygnowała z kupna, a nawet przez pięć lat w ogóle nie jadła żadnych wyrobów. Zawsze widziała w każdym prosiaku czy innym mięsie tę nieszczęsną duszę, która z jakiegoś powodu jej się wówczas ukazała.
Niestety, nikt nie jest w stanie stanąć w obronie zwierząt i żądać zakazu zabijania. Każdy zostanie zignorowany i wyśmiany, ale skoro takie zjawisko istnieje i jest faktem, to znaczy że i taka forma  rozwoju też cierpi i odczuwa krzywdę, ale większość woli  lepiej nie wiedzieć i  nie wierzyć w takie historie……

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz